?

Log in

No account? Create an account
Rozenscans Orden
Ignis Naturae Renovatur Integra
Obecne Wpisy 
Welcome - Witamy
Witamy Was na naszej stronie. Jesteśmy polską grupą translacyjno-skanlacyjną, tłumaczącą nowele i mangę Trinity Blood na język polski. Mamy nadzieję, że spodobają się Wam nasze prace i pozwolą lepiej poznać tą niezwykłą serię.
Miłego czytania!

We are Polish tranlation/scanlation group which specializes in translating Trinity Blood novels and manga into Polish
Cain




wiatło księżyca przeświecało przez wspaniały wielobarwny witraż, sprawiając że wietrzna, zimowa noc zdawała się jeszcze ciemniejsza.
- Amen. Posiłek, który przygotowałem, jest mym ciałem. W tę uświęconą noc, dzięki Ci składam – dojrzały głos mówiącego był łagodny; słowa, wypowiadane z pasją, pełne były czci dla odprawianego przezeń obrządku.
Jednakże oczy zakonnicy - zakneblowanej, przywiązanej za ręce i nogi do ołtarza - były szeroko rozwarte ze strachu.
Nie byłaby może aż tak przerażona, gdyby stał przed nią zwykły, zimnokrwisty morderca. Morderca mógłby ją jedynie zabić. Morderca przynajmniej byłby człowiekiem.
- Dziękuję ci za twą cierpliwość, Siostro Angelino. Nadszedł czas Ostatniej Wieczerzy - rzekł złowieszczo.
Zakonnica raptownie nabrała powietrza.
Gdy starszy człowiek odwrócił się, światło księżyca odbiło się od srebrnego ostrza trzymanego w pomarszczonej dłoni. Dawno temu, gdy wciąż jeszcze był śmiertelny, używał tego noża niezliczoną ilość razy by kroić chleb dla wyznawców. Teraz jednak narzędzie poszczerbiło się i zmatowiało pod jego bezbożnym dotykiem.
- „Przyjmij ten chleb, jest to bowiem ciało moje.”
Począł ostrożnie rozcinać jej habit, zaczynając od góry. Odgłos prutego materiału rozbrzmiał w upiornej ciszy. Powoli przeciągnął opuszkami palców po jej bladej skórze. Jego dotyk sprawił, że żyły w jej piersi zaczęły puchnąć. Puls przyspieszył.
- „Przyjmij to wino, jest to bowiem kielich krwi mojej”- westchnął tęsknie. - Och, Angelino. Niedługo staniesz się częścią mnie. Twa krew żyć będzie we mnie, płynąć poprzez me żyły w ciemnościach wiecznej nocy.
Usta starego człowieka rozciągnęły się w paskudnym uśmiechu, odsłaniając długie, białe kły. Nie będąc w stanie dłużej pohamować żądzy krwi, skierował ostrze noża ku jej piersiom. Już miał wbić go w serce, gdy—
Z cienia dobiegł go szept.
- Ite missa est. Ta msza dobiegła końca, Ojcze Scott.
- Co?
Tuż za ołtarzem stał pogrążony w cieniu mężczyzna. Nawet wyostrzone zmysły wampira ledwo wykrywały jego obecność. Dla zwykłego człowieka byłby praktycznie niewidzialny.
- Ojcze Alexandrze Scott…W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego, aresztuję cię pod zarzutem siedmiokrotnego morderstwa i wymuszenia krwi - rzekł obcy.
- Kim u diabła jesteś?
- Proszę o wybaczenie. Przybyłem z Rzymu—
Jakakolwiek uprzejmość wobec wampira okazała się pomyłką. Ostrze przebyło dystans pomiędzy nimi z nieprawdopodobną prędkością. Nóż nie chybił celu, pogrążając się dokładnie w piersi pozostającego w cieniu mężczyzny.
- Nie mam pojęcia, kim jesteś, ale nikt nie będzie przerywał mojej wieczerzy! - powiedział duchowny. Począł się śmiać, jego ramiona trzęsły się, a długa, biała szata falowała. Białe kły błysnęły w ciemności.
Ksiądz nie był wampirem dłużej niż miesiąc, więc dwa posiłki w ciągu jednej nocy były dlań prawdziwą ucztą.
- Podkradanie się w ten sposób do nieumarłego było niemądre, mój synu.
- Niemądrze z twojej strony, jeśli myślisz, że da się mnie pokonać tak łatwo. - odparł mężczyzna.
- Co u...? - Ojciec Scott nie wierzył własnym oczom.
Nóż utkwił głęboko w sercu pogrążonego w cieniu człowieka, jednak ten dalej stał niewzruszony.
- Słyszałem kiedyś jedno z twoich kazań. - mruknął obcy z żalem. - Głosiłeś, że ludzie są jedynymi istotami zdolnymi do wiary w siebie. Twoja wiara sprawiła, że chciałem okazać ci miłosierdzie, ale…- zacieniona postać urwała.
- J-jak...? - Starszawy ksiądz, który zamienił światło dnia i przyzwoitość na siłę i moc nieśmiertelnego zła, skulił się, zmrożony strachem - Także jesteś wampirem?
- Nie. Jestem…czym jestem.
Z nagła, dał się słyszeć dźwięk gnącego się i pękającego metalu. Postać postąpiła do przodu, jego własna sutanna powoli wchłaniała ostrze, póki to nie pogrążyło się zupełnie w jego piersi.
Wampir warknął.
- Słyszałem o takich jak ty jeszcze jako człowiek. W kwaterze głównej Rzymu, w Watykanie, sekta księży trzymała potwora. Gdy Watykan miał problemy wykraczające poza możliwości śmiertelnika, wysyłali go, by posłużył im do rozwiązania sprawy. Czy to ty?
Obcy przekrzywił głowę.
- AX. Pełna nazwa to Arcanum Cella Ex Dono Dei. Widzisz, moja szefowa nie lubi skandali. Bardzo nie chciałaby, by rozeszły się wieści że ksiądz się ‘zmienił’. Dlatego też tu jestem.
Znikąd, otoczony cieniem mężczyzna wzniósł w powietrze kosę o dwóch ostrzach.
Ojciec Scott zerknął na nią i wrzasnął przerażony.
- Ogar Cateriny! Agent AX Crusnik—!
Jego krzyk utonął w wyciu zimowego wiatru.


Załadowano stronę Nov 19th 2017, 9:09 pm GMT.